Dlaczego kursy walut różnią się od siebie?

Przeglądając oferty kantorów walut, możemy zdziwić się dużymi różnicami kursów walut. Skąd się biorą?

31192597116_4c447ed3fc_z

Wymieniając niewielkie kwoty pieniędzy, raczej nie zawracamy sobie głowy kolejnymi cyframi po przecinku, które mówią nam, ile dostaniemy pieniędzy z danej transakcji. Inna sprawa, gdy pieniędzy jest wiele. Zły wybór kantoru może znacznie obniżyć otrzymaną przez nas kwotę. Różnica kilku tysięcy zawsze boli.

Ceny pieniędzy sprzedawanych w tradycyjnych kantorach i bankach zależą od wielu czynników, także tak prozaicznych, jak umiejscowienie danego kantoru. Te, które swoją lokalizację mają na lotnisku, czy dworcu kolejowym, ceny mają najmniej opłacalne dla potencjalnych klientów.

Właściciele kantorów nie mogą jednak wymyślić sobie zupełnie dowolnie cen konkretnych walut. Średnie kursy wylicza codziennie Narodowy Bank Polski i to one zawsze są punktem odniesienia.

Kantory internetowe – to się opłaca!

Każdy, kto choć trochę zna się na finansach, doskonale wie, że kantory internetowe oferują zdecydowanie atrakcyjniejsze ceny. W porównaniu do kantorów stacjonarnych i banków mogą różnić się nawet o kilka procent. To dużo.

Różnica ta wynika między innymi z tego, że w internetowych kantorach spready (różnice między kursem zakupu sprzedaży) są niewielkie i wynoszą często kilka groszy. To oznacza, że oszczędność przy wymianie pojawia się już przy małych kwotach transakcji.

Ekantor jest więc nie tylko szybszym sposobem wymiany pieniędzy, ale przede wszystkim korzystniejszym pod względem ekonomicznym. Warto przekonać się do tego rozwiązania!

Polska waluta – krótka historia

Historia polskiej waluty jest długa i burzliwa. Od czasów odzyskania przez nasz kraj niepodległości, wielokrotnym zmianom podlegały nominały i wygląd banknotów.

Marka polska obowiązywała na początku okresu po odzyskaniu niepodległości, a emisją banknotów zajmowała się Polska Krajowa Kasa Pożyczkowa. Ciekawostką może być to, że jeden banknot mógł być wart nawet… 10 milionów!

3267214795_bacc1938cb_z (1)

Złoty po raz pierwszy

28 listopada 1919 roku po praz pierwszy pojawiła się w naszym kraju waluta zwana złotym. Wymiana marek na złote trwała długo i nie rozpoczęła się od razu po uchwale sejmu Rzeczypospolitej Polskiej. Czekać musieliśmy na to aż 5 lat.

W 1923 roku waluta przeszła kolejną zmianę nominalną, tym razem ze złotego zrobił się polski złoty. Ówczesny premier Władysław Grabski nie tylko doprowadził do zmiany nazwy, ale także do zmiany instytucji, która zajmowała się ich produkcją. Polska Krajowa Kasa Pożyczkowa zmieniła się w Bank Polski. Nowe banknoty miały różne nominały: od mniej niż 1 złotego po 1, 2, 4, 50, 100, 500 i 1000 złotych.

Do czasu II wojny światowej polska waluta przechodziła już tylko drobne zmiany, polegające głównie na wprowadzeniu nowych nominałów.

Trudne czasy po raz kolejny

2537346232_060c5eba87_zNowa waluta obowiązywała w czasie II wojny światowej. Chociaż nazwa się nie zmieniła, stare banknoty musiały zostać ostemplowane i wymienione na nowe. Obowiązywały liczne limity i oczywiste trudności ze zdobyciem większej ilości pieniędzy.

Kolejna ważna reformacja monetarna nastąpiła w 1950 roku. Decyzją Rady Ministrów zmieniono system pieniężny. Najniższym banknotem było wówczas 2, a najwyższym 500 złotych. Banknoty swoim wyglądem nawiązywały do nowych realiów, np. widniały na nich wizerunki robotników.

W 1975 do chłopo-robotników dołączyli Wielcy Polacy, natomiast po obaleniu komuny, zmieniło się dosłownie wszystko. Rzeczypospolita Polska potrzebowała nowych banknotów i je otrzymała.
Późniejsze czasy to nie koniec zmian, jednak były one mniej gwałtowne niż poprzednie. Losy waluty były podobne do wahań kursów walut – zależały od bardzo wielu czynników.

Rządzą światem?

Podobno to pieniądze rządzą światem, jednak rzeczywistość jest mniej oczywista. Istnieją tzw. waluty zdewaluowane, takie jak rubel białoruski, rupia indonezyjska, dong wietnamski czy rial irański. Za jednego dolara amerykańskiego możemy dostać od kilku do kilkudziesięciu tysięcy tych pieniędzy, co oznacza tyle, że są praktycznie bezwartościowe. Nie one zatem rządzą światem.

Najdroższe waluty na świecie

Wartość walut na świecie jest zmienna i zależna od wielu czynników, takich jak stabilizacja polityczna danego państwa, warunki ekonomiczne, a nawet warunki atmosferyczne (co potwierdza fakt, że wartość dolara amerykańskiego po huraganach znacznie spadła). Przewidywanie wartości jest więc trudne i wymaga niezwykle szerokiej wiedzy i umiejętności. Jednak są waluty, które od jakiegoś czasu są nad wyraz mocne i mimo tych zmiennych czynników, utrzymują siłę. Najważniejszymi walutami na świecie są dolar amerykański, euro, frank szwajcarski, funt brytyjski, rubel, jen japoński i yuan chiński. Są to waluty krajów z najpotężniejszymi gospodarkami, krajów, które liczą się na arenie międzynarodowej i mają bezpośredni wpływ na nią.

Nie jest jednak tak, że najważniejsze waluty mają największą wartość. Gdzie płaci się najdroższymi walutami na świecie?

6184043910_77c6eb5761_zKursy walut pokazują, że jeden funt gibraltarski (GIP) jest wart prawie 4,8 PLN, dinar jordański (JOD) ponad 5,1 PLN, rial omański (OMR) 9,45 PLN, dinar Bahrajnu (BHD) 9,67 PLN, a dinar kuwejcki (KWD) ponad 12 PLN.  W Kuwejcie, który ma najdroższą walutę, życie wcale nie jest (w przeliczeniu na złotówki) nad wyraz drogie. Średnia cena za bochenek chleba to około 4 zł, półtoralitrowa butelka wody wynosi około 3 złotych, a paczka papierosów Malboro około 11 złotych. Średnia pensja Kuwejtczyków wynosi około 7500 złotych.

Na świecie (wirtualnym) istnieje jednak jeszcze droższa waluta. Cena jednego bitcoina (czyli najsłynniejszej kryptowaluty) wynosi dziś około… 24 tysięcy złotych.

Dziwadła ze świata walut

Świat finansowy, kursy walut, wartości, zmienne czynniki – wszystko to wydaje się niezwykle skomplikowane. W istocie tak jest! Jedak nawet w tym świecie istnieje kilka dość zabawnych historii, które warto poznać.

Kamienna waluta

Yap to niewielka wyspa na Oceanie Spokojnym. Zasłynęła tym, że jeszcze do niedawna (dokładnie do 1931 roku) oficjalnym środkiem płatniczym były tam… kamienie! Waluta ta oficjalnie nazywa się rai. Wyglądem przypomina monetę – to po prostu kamienny dysk z dziurą pośrodku. Problem mogły sprawiać wielkość tych „monet” – miewały nawet 3,5 metra średnicy, a ważyć mogły przeszło 5 ton! I chociaż w latach 30. mieszkańcy Yap zmienili walutę na dolary amerykańskie, to nadal przy niektórych okazjach wracają do swej kamiennej waluty.

8166637_7963c9dd45_z

Pot, przyprawy, detergenty

Chociaż kamienie rai wzbudzają powszechne zdziwienie, to nie jest to najdziwniejsza opcja płatności. Zarówno wieki temu, jak i dziś ludzie znajdowali najróżniejsze sposoby, by zmaterializować wartość. Na terenach wschodniej Afryki oraz Sahary wieki temu wspaniale mieszkałoby się właścicielom kopalni soli. Sól była tam niezwykle popularnym środkiem rozliczeniowym. Podobne, wysokie znaczenie przypraw i jedzenia było w innych krajach, m.in. w Meksyku (kakao) i Włoszech (parmezan).

Współcześnie ciekawą formą płatności są różnego rodzaju programy lojalnościowe. Za uzbieranie określonej liczby punktów i pieczątek otrzymujemy dodatkową kawę, czekoladę, maskotki, detergenty czy inne produkty. Na wyżyny kreatywności wpadła jednak najsłynniejsza marka butów sportowych – Nike. Jak przystało na guru w świecie sportu – pot stał się w tej firmie towarem, za który można dostać atrakcyjne rabaty bądź też konkretne produkty. Ilość kalorii i potu fanów Nike wyliczają specjalne urządzenia. Niestety oferta dedykowana jest wyłącznie mieszkańcom Meksyku!

Ludzka kreatywność jest zaskakująca. Jednak aby przekonać się o pewnych wartości bardziej powszechnych niż kamienie rai walut – lepiej sprawdzić kantor internetowy.

Osłabienie franka względem euro

Kurs franka szwajcarskiego mocno osłabił się względem euro i sięgnął najniższego pułapu od pamiętnego 15 stycznia 2015, kiedy to Narodowy Bank Szwajcarski zaniechał obrony kursu minimalnego frank/euro. U nas natomiast kurs szwajcarskiej waluty wynosi obecnie ok. 3,70 zł.

CHF_Banknotes

Kurs euro i franka wynosi obecnie 1,1555. Oznacza to najwyższy wzrost od 15 stycznia 2015. Jeszcze 8 tygodni temu kurs euro w stosunku do waluty szwajcarskiej wynosi mniej niż 1,10, a Narodowy Bank Szwajcarski podejmował działania, by kurs tych walut nie spadł poniże 1,06.

Skąd ta nagła zmiana? Najprawdopodobniej wpływ na nią ma przede wszystkim rezygnacja z tzw. bezpiecznych przystani przez kapitał spekulacyjny. Trwająca hossa oraz wyjątkowo niskie stopy procentowe sprawiają, że inwestorzy czują się pewnie i przymykają oko na ryzyko. Nie ma więc tak dużego zapotrzebowania na tzw. bezpieczne waluty, czyli właśnie franka, ale też jena japońskiego.

Na stopniowe osłabianie się szwajcarskiej waluty nie wpłynęły nawet zmiany w podejściu Narodowego Banku Szwajcarskiego, który uznał, że frank „nie jest już przewartościowany”, ale „wysoko wyceniany”. Nie zmienia to jednak nic w poziomie stóp procentowych w Szwajcarii. Analitycy twierdzą, że z decyzją w tej kwestii Szwajcaria wstrzyma się do momentu ruchów ze strony Europejskiego Banku Centralnego, które najwcześniej nastąpią w październiku.

Jeśli stopy procentowe w Szwajcarii poszłyby w górę, dla Polski oznaczałoby to spadek ceny franka. Obecnie waha się ona ciągle między 3,7-3,75. W przeciągu ostatnich 2,5 lat najniższą ceną, jaką osiągnęła szwajcarska waluta było 3,67. Nie ma więc, póki co liczyć na rychłe zmiany.

Sprawa „frankowiczów” a stabilność banków

Sprawa „frankowiczów” jest cały czas w toku i otrzymuje coraz częściej informacje o kolejnych pomysłach ze strony prezydenta, który stara się wyjść naprzeciw tym przedłużającym się problemom, wykorzystując do tego celu dwa fundusze – Fundusz Restrukturyzacyjny oraz Fundusz Wspierające, które powstaną na bazie Funduszu Wsparcia Kredytobiorców. Eksperci uważają, że takie wsparcie nie zagrozi wzrostowi PKB czy wiarygodności kredytowej Polski.

Fundusz Restrukturyzacyjny będzie miał zadanie pokryć straty, który powstały wskutek przewalutowania kredytów frankowych na złotowe. Będzie on wspomagany składkami banków, ale jest jeden niezwykle istotny warunek – składki te nie mogą przekraczać 0,5% wartości portfela kredytów walutowych. Oczywiście mówimy o rozliczeniu kwartalnym.

Pomoc „frankowiczom” ma być długofalowa, ale skuteczna. Mimo że większość kredytów opiewa na okres 30 lat, celem ma być skrócenie tego okresu, nawet do… 10 lat. Pod warunkiem, że kredytobiorcy zgodziliby się zamienić kredyty walutowe na złotowe.

Koszt nowych projektów ma wynieść prawie 15 miliardów złotych. Dla porównania, nowa ustawa spreadowa ma kosztować banki 9 mld zł. Dla przypomnienia, ma ona obciążyć banki kosztami zwrotu części różnic kursowych. Są to – na pierwszy rzut oka – spore sumy, ale tylko w ten sposób można raz na zawsze rozprawić się z problemem „frankowiczów”. Jest o tyle rozsądne rozwiązanie, że ma rozłożyć się na 10 lat, więc sektor finansowy wyląduje awaryjnie, ale bezpiecznie dla pasażerów.

Czas pokaże, w jaki sposób będzie rozwijał się kurs franka (jako bezpiecznej waluty) i czy zaciąganie kredytu w tej helweckiej walucie będzie opłacalne.

Wymieniasz często waluty? Przygotuj się na negocjacje

W dobie globalizacji i umów międzynarodowych, wymiana walut nie jest już niczym nowym. Coraz częściej wyjeżdżamy za granicę, a posługiwanie się dolarem, euro czy funtem nie wzbudza u nas już żadnych emocji. Wiele firm nie wyobraża sobie dzisiaj funkcjonowania na rynku bez korzystania z usług kantora internetowego, który nie tylko oferuje atrakcyjne kursy walut, ale przede wszystkim jest godnym partnerem do negocjacji.

pexels-photo-267386
Jeśli jesteś właścicielem firmy, która nieustannie się rozwija (czytaj: jej działalność wykracza poza granice kraju), nie boi się eksportu i importu towarów, to z czasem zaczniesz zauważać ogromne zalety e-kantorów. Częste transakcje powodują, że stajemy się atrakcyjnymi Klientami, a jeśli do tego dochodzi obrót większymi sumami, to wtedy możemy rozpocząć negocjacje. Nie stajemy w nich na straconej pozycji. Wręcz przeciwnie. Kantory lubią współpracować ze stabilnymi Klientami, bowiem mają gwarancję nieustannego przypływu pieniędzy.

Obopólna korzyść. Sytuacja Win-Win. Firma nie musi cały czas szukać atrakcyjnych kursów. Właściciel może wygodnie rozgościć się w fotelu, mając pewność, że konkretny e-kantor dba o jego pieniądze, przy okazji oferując niższe spready, rabaty i inne dodatkowe funkcje. Czujemy się obsługiwani jak wyjątkowi Klienci. Kantorowi nie zależy na tym, żeby nas oszukać, ponieważ stracą mocnego sojusznika. Dlatego możemy sobie pozwolić podczas negocjacji na mocniejsze argumenty, ponieważ na rynku znajdziemy kilkadziesiąt serwisów, które oferują takie same usługi, a większość będzie się zabijała, aby móc zaproponować swoje warunki.

Sytuacja się odmienia. To teraz my jesteśmy na zwycięskiej pozycji, a kantory online – w przeciwieństwie do tych stacjonarnych – mają większe pole manewru przy negocjacjach. Kontakt z szefostwem jest bardziej ułatwiony. W banku musielibyśmy się przebijać przez wiele osób, co jest bardzo męczące. Biuro Obsługi Klienta jest przygotowane na takie sytuacje. Osoba na tym stanowisku została poinstruowana, jak ma się zachowywać, do jakiego poziomu może doprowadzić negocjacje.

Dostałeś mandat na wakacjach? Sprawdź, jak zapłacić

Nie wszyscy – np. z powodów finansowych – decydują na wakacje z biurem podróży i przelot samolotem, więc wybierają tańszą, ale również bardziej czasochłonną formę – samochód. O ile w samolocie czujemy się komfortowo (nie musimy koncentrować się na drodze), to podróż autem może zakończyć się… mandatem drogowym, który będzie nas słono kosztował w niektórych krajach, zwłaszcza za znaczne przekroczenie prędkości. Wtedy należy do należnej sumy doliczyć także koszty przewalutowania oraz prowizji. Można tego uniknąć. W jaki sposób? Wystarczy skorzystać z usług kantoru internetowego, który oferuje dużo atrakcyjniejsze spready.


Jeśli dostaniemy mandat – nawet po kilku tygodniach od powrotu do kraju – nie możemy liczyć na szczęście i anulowanie kary. Lepiej nie liczmy, że o nas zapomną. Lepiej szukajmy sposobu, jak uniknąć sporych kosztów przewalutowania.

Oczywiście istnieje możliwość zapłaty za pomocą „złotówek” (czytaj: złotowego rachunku oszczędnościowo-rozliczeniowego), co jest utożsamiane z prowizją za przewalutowanie i transfer pieniędzy. W przypadku niektórych banków, dochodzi nawet do absurdalnej sytuacji, kiedy dodatkowe koszty przewyższają… wysokość kary. Właśnie dlatego warto prześledzić oferty e-kantorów, które nie tylko pozwalają sporo zaoszczędzić, ale również gwarantują szybką, wygodną i bezpieczną obsługę. Nie musimy nawet wychodzić z domu, żeby opłacić mandat. Raczej nie nastawiajmy się na przedawnienie naszej sprawy.

Po prostu lepiej zapobiegać niż leczyć, więc warto zdjąć nogę z dachu, bo np. w Niemczech i innych – surowych pod tym względem – krajach nawet przekroczenie prędkości o 10km/h nie ujdzie nam płazem. Przekraczając granicę polską należy zmienić sposób myślenia. W innym kraju uniknięcie mandatu będzie trudniejsze, również dlatego, że nie posługujemy się biegle językiem obcym.

Złoty zyskuje, dolar dołuje

Polacy w ostatnich dniach mają wiele powodów do radości, ponieważ złoty cały czas się umacnia, a na drugich biegunie zmian znajduje się dolar. Silna pozycja naszej waluty w dużej mierze jest uzależniona od dobrych danych o polskim PKB. Złoty ustabilizował się wobec franka i funta, ale niestety nieznacznie osłabił względem kursu euro.

Złoty

Gorszy okres dolara przede wszystkim wynika z faktu, że istnieje spore prawdopodobieństwo kolejnych podwyżek stóp procentowych przez FED, a także ryzyko niepowodzeń Donalda Trumpa w kwestii wprowadzenia w życie obiecanych w programie wyborczym reform gospodarczych.

Jeśli chodzi o wspomniany frank szwajcarski, to stracił on na wartości, kiedy sytuacja polityczno-ekonomiczna się uspokoiła. Oczywiście mamy na myśli wybory prezydenckie we Francji oraz USA. Ponadto, rynki globalne zaczęły odzyskiwać dawny wigor.

Złoty zyskuje również w stosunku do funta, któremu czkawką odbija się zamieszanie związane z wyjściem Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej.

Obawiano się, że zamieszanie na rynkach finansowych może wywołać zamach w Manchesterze, ale zaniepokojenie okazało się bezpodstawne. Nie doszło do wzrostu awersji do ryzyka.

Mocniejszy złoty to dobra wiadomość dla wszystkich zadłużonych w obcych walutach oraz importerów. Nie zmienia to jednak faktu, że polska waluta wciąż jest uzależniona od koniunktury na rynkach europejskich. Z drugiej strony, jesteśmy niestety narażeni na niebezpieczeństwo korekty przy zawirowaniach na rynkach wschodzących.

Złoty przeżywa trudne chwile

Obecny tydzień nie jest – delikatnie mówiąc – najlepszy dla polskiej waluty, na co wpływ miały niewątpliwie czynniki globalne, chociaż słychać głosy, że gorsze notowania złotego wynikają również ze skróconego tygodnia handlu, przez co inwestorzy nie kwapią się do większej aktywności.

Oczywiście nie bez znaczenia jest – trwająca od dawna – napięta sytuacja geopolityczna, głównie z udziałem Egiptu, Korei Północnej oraz Syrii. W efekcie większym zainteresowaniem cieszą się bardziej stabilne waluty. Te ryzykowniejsze – choć mogą być bardzo opłacalne – odchodzą w zapomnienie, czekając na lepsze czasy.

money-1236729_960_720
Obecnie rynek walutowy nie sprzyja nowym inwestycjom, stawiamy na pewnych graczy. Szczególnie że wielkimi krokami zbliżają się wybory prezydenckie we Francji (23 kwietnia), więc do tego czasu będziemy mieli wiele znaków zapytania. Nic zatem dziwnego, że wciąż można zaobserwować presję na osłabienie „złotówki”.

W najbliższych dniach można jednak oczekiwać zmian na rynku walut, które będą konsekwencją kontrowersyjnej wypowiedzi Donalda Trumpa, której główne przesłanie polegało na wycofaniu się z 5 głównych tez, które przedstawił w trakcie kampanii wyborczej. Dotyczyły one np. zbyt mocnego dolara czy „sympatii” do niskich stóp procentowych. Trump doprowadził do sytuacji, w której obserwujemy zupełnie nowy cennik cenotwórczy. Do końca tygodnia powinniśmy również mieć również do czynienia z mniejszą zmiennością na walutach, na co pośredni wpływ mają Święta.

Jesteśmy ciekawi piątkowej sesji, chociaż z drugiej strony zamknięcie najważniejszych rynków kasowych nie powinno przynieść żadnych odchyleń od obecnych kursów walut.