Złoty zyskuje, dolar dołuje

Polacy w ostatnich dniach mają wiele powodów do radości, ponieważ złoty cały czas się umacnia, a na drugich biegunie zmian znajduje się dolar. Silna pozycja naszej waluty w dużej mierze jest uzależniona od dobrych danych o polskim PKB. Złoty ustabilizował się wobec franka i funta, ale niestety nieznacznie osłabił względem kursu euro.

Złoty

Gorszy okres dolara przede wszystkim wynika z faktu, że istnieje spore prawdopodobieństwo kolejnych podwyżek stóp procentowych przez FED, a także ryzyko niepowodzeń Donalda Trumpa w kwestii wprowadzenia w życie obiecanych w programie wyborczym reform gospodarczych.

Jeśli chodzi o wspomniany frank szwajcarski, to stracił on na wartości, kiedy sytuacja polityczno-ekonomiczna się uspokoiła. Oczywiście mamy na myśli wybory prezydenckie we Francji oraz USA. Ponadto, rynki globalne zaczęły odzyskiwać dawny wigor.

Złoty zyskuje również w stosunku do funta, któremu czkawką odbija się zamieszanie związane z wyjściem Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej.

Obawiano się, że zamieszanie na rynkach finansowych może wywołać zamach w Manchesterze, ale zaniepokojenie okazało się bezpodstawne. Nie doszło do wzrostu awersji do ryzyka.

Mocniejszy złoty to dobra wiadomość dla wszystkich zadłużonych w obcych walutach oraz importerów. Nie zmienia to jednak faktu, że polska waluta wciąż jest uzależniona od koniunktury na rynkach europejskich. Z drugiej strony, jesteśmy niestety narażeni na niebezpieczeństwo korekty przy zawirowaniach na rynkach wschodzących.

Złoty przeżywa trudne chwile

Obecny tydzień nie jest – delikatnie mówiąc – najlepszy dla polskiej waluty, na co wpływ miały niewątpliwie czynniki globalne, chociaż słychać głosy, że gorsze notowania złotego wynikają również ze skróconego tygodnia handlu, przez co inwestorzy nie kwapią się do większej aktywności.

Oczywiście nie bez znaczenia jest – trwająca od dawna – napięta sytuacja geopolityczna, głównie z udziałem Egiptu, Korei Północnej oraz Syrii. W efekcie większym zainteresowaniem cieszą się bardziej stabilne waluty. Te ryzykowniejsze – choć mogą być bardzo opłacalne – odchodzą w zapomnienie, czekając na lepsze czasy.

money-1236729_960_720
Obecnie rynek walutowy nie sprzyja nowym inwestycjom, stawiamy na pewnych graczy. Szczególnie że wielkimi krokami zbliżają się wybory prezydenckie we Francji (23 kwietnia), więc do tego czasu będziemy mieli wiele znaków zapytania. Nic zatem dziwnego, że wciąż można zaobserwować presję na osłabienie „złotówki”.

W najbliższych dniach można jednak oczekiwać zmian na rynku walut, które będą konsekwencją kontrowersyjnej wypowiedzi Donalda Trumpa, której główne przesłanie polegało na wycofaniu się z 5 głównych tez, które przedstawił w trakcie kampanii wyborczej. Dotyczyły one np. zbyt mocnego dolara czy „sympatii” do niskich stóp procentowych. Trump doprowadził do sytuacji, w której obserwujemy zupełnie nowy cennik cenotwórczy. Do końca tygodnia powinniśmy również mieć również do czynienia z mniejszą zmiennością na walutach, na co pośredni wpływ mają Święta.

Jesteśmy ciekawi piątkowej sesji, chociaż z drugiej strony zamknięcie najważniejszych rynków kasowych nie powinno przynieść żadnych odchyleń od obecnych kursów walut.

Inwestycja w waluty? Sprawdź, na co stawiać

Rynek walutowy to coraz korzystniejsze pole do inwestycji, chociaż bywa zmienny. Potrzeba sporo cierpliwości, zdrowego rozsądku, zimnej krwi i żyłki hazardzisty. Jeśli nie jesteś dobrym analitykiem, trudno będzie coś zyskać. Wtedy trzeba to traktować w kategoriach zabawy, a nie inwestowania. Ryzyko jest dużo większe.

currency-mixture

Najpierw trzeba przeanalizować, która walutą warto się zainteresować. Prześledźmy historią zmian, weźmy pod uwagę wszelkie możliwe czynniki polityczno-ekonomiczne, chociaż jest to tak naprawdę jedynie minimalizowanie ryzyka, bo nie jesteśmy w stanie przewidzieć wszystkich ruchów, czego najlepszym przykładem są „frankowicze”, którzy mocno odczuli na własnej skórze tzw. „Czarny Czwartek”, czyli umocnienie się franka szwajcarskiego. Do zaskakujących wydarzeń na arenie politycznej można także zaliczyć brexit (wyjście Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej), którego konsekwencją był znaczący spadek kursu funta. Nawet najbardziej wytrawni gracze na rynku walutowym mieliby wtedy problemy, żeby odczytać wcześniej jakiekolwiek sygnały, aby działać. Nie zawsze możliwa jest optymalizacja zysków.

Patrząc na bieżąco sytuację, najbardziej uzasadnione wydaje się być inwestowanie w dolara, co ma związek z podwyżką stóp procentowych w USA. Obecnie dolar jest w fazie stabilizacji, ale już wiadomo, że w najbliższym czasie będzie tylko zyskiwał. W odwrotnym kierunku podąża dolar australijski, niegdyś opłacalne narzędzie inwestycyjne. Dzisiaj gospodarka Australii przeżywa solidne załamanie, zatem ichniejsza waluta również przestała być opłacalna.

Polityka Donalda Trumpa względem Meksyku sprawiła, że peso znacznie obniżyło loty, ale analitycy uważają, że chwilowy kryzys i niedoinwestowanie tej waluty to sygnał, żeby zacząć się nią interesować. Meksykańskie peso uważane jest za czarnego konia walutowego wyścigu, bardzo niedocenianego. Jeszcze możemy się zdziwić, jeśli stopniowo zacznie przynosić zyski.

Wbrew pozorom, w ostatnim czasie stabilizację zaczął przeżywać popularny frank szwajcarski, co także ma związek z umacnianiem się dolara. Jeśli taka sytuacja będzie się cały czas utrzymywała, to więcej niż prawdopodobne jest, że w niedługim czasie zaobserwujemy dodatnią korektę kursu franka.

Wymieniasz funty? Sprawdź, jak możesz oszczędzić

Mimo podjęcia decyzji o opuszczeniu Unii Europejskiej i zmiany polityki względem imigrantów, w Wielkiej Brytanii wciąż pracuje wiele naszych rodaków, którzy przesyłają pieniądze swoim rodzinom i bliskim, mieszkającym w Polsce. W związku z tym szukają najtańszego rozwiązania, aby zaoszczędzić na transakcjach. W związku z tym, zaczynają masowo korzystać z kantorów internetowych, które od 2009 roku rosną jak grzyby po deszczu.

1-1241448648KyD1

Trzeba jednak dokonać wnikliwej analizy, na który serwis się zdecydować, aby pieniądze z Wielkiej Brytanii do Polskie zostały przetransportowane jak najmniejszym kosztem. Wydawałoby się, że różnice między kursami nie są zbyt duże, ale jeśli przeliczymy, ile stracimy przy większych transakcjach, warto skorzystać z pomocy profesjonalnych porównywarek czy kalkulatorów walutowych. Nikt przecież nie lubi tracić finansowo.

Jeśli będziemy cyklicznie wymieniać funty, staniemy się dla e-kantoru coraz poważniejszych partnerem do rozmów biznesowych. W końcu przynosimy stały dochód. Warto zatem podjąć rozmowy negocjacyjne. Nic nie tracimy.

Kantory internetowe mogą sobie pozwolić na oferowanie atrakcyjnych kursów, bowiem ponoszą dużo mniejsze koszty własne, związane z codziennym funkcjonowaniem (wynajem lokali, wynagrodzenie dla pracowników, rachunki za media).

Najprostszym rozwiązaniem byłoby skorzystanie z usług banku czy kantoru stacjonarnego, gdzie nie musimy zakładać dodatkowego konta (choć zajmuje to ledwie kilka minut). Ale jeśli przyjrzymy się bliżej ofertom trzech porównywanych podmiotów, zauważymy znaczne różnice, oczywiście na korzyść kantorów internetowych.

W przypadku e-kantorów musimy jednak – poza korzystnymi kursami – zwracać uwagę na bezpieczeństwo transakcji, komfort, przejrzystość regulaminu, renomę. Wiele może nam powiedzieć sam kapitał zakładowy czy profesjonalna obsługa Klienta, która zawsze jest do naszej dyspozycji. Takiemu serwisowi – który przejdzie sito wymagań – możemy zaufać.

Szukasz oszczędności? Negocjuj kursy!

Wymieniasz często walutę? Szukasz dodatkowych oszczędności? Zamierzasz związać się na dłużej z jednym kantorem? Wystarczy wybrać odpowiedni e-kantor i można – przy większych transakcjach – zyskać nawet kilka tysięcy złotych. Oczywiście mówimy o firmach, które mają podpisane wysokie międzynarodowe kontrakty i rozliczają się głównie w obcej walucie.

Im bardziej jesteśmy obeznani z sytuacją rynkową interesującej nas waluty, tym mocniejszą mamy pozycję podczas negocjacji. Jesteśmy traktowani jako poważny partner do rozmów. Oczywiście sama wiedza i umiejętności negocjacyjne nie wystarczą, jeśli wymieniamy niewielką kwotę. Zanim wybierzemy odpowiedni kantor i prześledzimy jego ofertę, musimy poczytać na forach internetowych, czy dla dużych Klientów przewidziane są atrakcyjne rabaty, aby zatrzymać ich przy sobie jak najdłużej. Rynek e-kantorów z każdym rokiem się powiększa, konkurencja rośnie w siłę, więc możliwość negocjacji telefonicznych powinna być już standardem w poważnych serwisach. Indywidualne podejście do Klienta nie jest już niczym specjalnym.

tie-690084_960_720
Polecamy zdecydowaną stanowczość podczas negocjacji, zwłaszcza tych pierwszych. Poinformujmy o prowadzonych negocjacjach z innymi serwisami, aby otrzymać bardziej atrakcyjną ofertę.

Jeśli jesteśmy stałymi Klientami, to dla kantoru internetowego czy banku najważniejsza jest nasza historia transakcji. Obsługujący nas pracownika ma przed sobą pełen obraz współpracy z nami. Jeśli do tej pory transakcje były przeprowadzane sporadycznie i na niewielkie sumy (poniżej 10 tys. euro), wtedy nie możemy liczyć na specjalne względy. Na zaufanie kantoru również trzeba sobie zasłużyć.

Trzeba jednak dodać, że negocjacje z kantorem online są dużo łatwiejsze i przyjemniejsze niż z bankiem, gdyż zazwyczaj rozmawiamy z właścicielem lub jego bliskim współpracownikiem, więc ma on większą motywację, żeby nas zatrzymać.

Kantor internetowy – nowy rok, nowi Klienci?

Wkroczyliśmy w nowy rok, który – według opinii wielu ośrodków badawczych – ma przynieść kantorom internetowym jeszcze większe zainteresowanie. Popularność e-kantorów wynika głównie z faktu większego zaufania do transakcji w sieci, co była do tej pory tak naprawdę najważniejszych powodem, dla którego kantory stacjonarne zdecydowanie liderowały.

Wzrost zaufania do kantorów online można zauważyć szczególnie na portalach opiniujących, takich jak Opinieo.pl czy Ceneo.pl, gdzie użytkownicy wymieniają między sobą poglądy na temat konkretnych serwisów, mówiąc o wadach i zaletach wielu rozwiązań. Naturalne forum, które pomaga podjąć ostateczną decyzję.

pexels-photo-40120

Internauci są coraz bardziej świadomi swoich wyborów, a jednocześnie mniej podatni na hasła reklamowe. Z drugiej jednak strony serwisy, które korzystają z usług agencji reklamowych czy marketingowych, postrzegane są jako bardziej wiarygodne, idące z duchem czasu (kiedyś reklama e-kantoru była nie do pomyślenia), inwestujące w siebie, czyli posiadające odpowiedni kapitał. Tym samym uważane są za wypłacalne, stabilne, systematycznie podnoszące jakość swoich usług.

Internauci podczas wyboru serwisu kierują się nie tylko statystykami, średnią ocen, liczbą opinii, ale również samą treścią opinii. Oczywiście uwagę najczęściej przykuwają negatywne opinie, a także najczęściej powtarzające się te pozytywne. W przypadku kantorów internetowych najwięcej przewija się informacji odnośnie czasu oczekiwania na transakcję, wysokość kursów walut, a także przejrzystość strony internetowej. Pierwszy i trzeci czynnik jest na coraz wyższym poziomie, z kolei atrakcyjność kursów zależy od zbyt wielu czynników, aby można było mówić o poprawie w tej kwestii.

Serwisy internetowe coraz chętniej liczą się ze zdaniem użytkowników, przeglądając komentarze, opinie na temat jakości swoich usług, dlatego strony internetowe są jeszcze przyjaźniejsze, łatwe w obsłudze, a kontakt z e-kantorem – dostępniejszy.

Dlatego wszystkie znaki na niebie i ziemi mówią, że e-kantory dalej będą rosły w siłę, kosztem wymiany waluty w banku czy kantorze stacjonarnym.

Kantor internetowy – sposób na tańszy kredyt

Spłacasz raty kredytu w obcej walucie? Uważasz, że prowizja, którą pobiera od nas bank jest zdecydowanie za duża? Skorzystaj z usług kantoru internetowego, zwłaszcza jeśli Twoje zadłużenie jest we frankach szwajcarskich. Musimy dodać, że Polska pod tym względem zajmuje drugie miejsce w Europie. W samym 2015 roku mieliśmy – jako Klienci rodzimych banków – do spłacenia nawet 34 miliardy euro kredytu! Miało to związek ze – znaną nam wszystkim – zmianą polityki banku centralnego Szwajcarii. Od tamtego czasu płacimy większe raty kredytu. Frankowicze szukają pomocy w wielu źródłach, włącznie z najwyższymi rangą politykami. My sugerujemy skuteczniejszą pomoc ze strony… e-kantorów, które pozwolą w znaczny sposób obniżyć ratę, zwiększając komfort naszego życia. Pozwoli to zaoszczędzić od kilkudziesięciu do nawet kilkuset złotych miesięcznie, w zależności od wartości całego kredytu.

caredit-rating
Duża w tym zasługa wielokrotnie wspominanej przez nas „ustawy antyspreadowej”, która weszła w życie w 2011 roku. Zanim dostaliśmy takie skuteczne narzędzie walki o niższe raty, byliśmy zobowiązani do wpłacania do banku równowartości raty w złotówkach. Teraz już nie ma takiej potrzeby. Możemy spłacać kredyt bezpośrednio w obcej walucie. Nie jesteśmy skazani na różnorodne wyliczenia banku, który dodatkowo sporo zarabia na każdej takiej transakcji. Nic więc dziwnego, że kantory internetowe stają coraz silniejsze, notując znaczne wzrosty przychodów, powoli wygryzając z rynku kantory stacjonarne i banki (pod względem wymiany waluty). Założenie konta w e-kantorze trwa zaledwie kilka minut, a zyskujemy atrakcyjny kurs walut. Spread w kantorze online bywa nawet kilka razy niższy niż ten, który oferuje nam bank. Nie ponosimy w tym przypadku zbyt dużego ryzyka kursowego.

Aby upewnić się, ile będziemy oszczędzać na jednej racie kredytu – wspomagając się kantorem internetowym – możemy skorzystać z pomocy specjalnego kalkulatora, który udostępnia coraz więcej kantorów na swoich stronach internetowych.

E-kantor vs e-kantor

Walka o Klientów jest zażarta praktycznie w każdej branży, nawet na rynku walutowym. Najpierw e-kantory walczyły o zainteresowanie tą formą transakcji, a teraz kiedy społeczeństwo powoli przekonuje się do wymiany waluty w sieci, serwisy zaczynają coraz odważniej inwestować w promocję. A jako że na rynku znajdziemy już ponad kilkadziesiąt takich internetowych kantorów, to analogicznie pojawia się więcej narzędzi marketingowych. Niektóre z nich uznają, że najlepszym sposobem będzie obniżanie kursów, jednak coraz powszechniejszą praktyką jest nieograniczanie się tylko do samej strony internetowej, ale wychodzenie do ludzi np. przez reklamę telewizyjną czy internetową.

karty_walutowe

Ta pierwsza – co oczywiście mocno ogranicza wiele e-kantorów – jest zdecydowanie najdroższa i z jej usług korzysta jedynie kilka serwisów. Inne – korzystając z najnowszych trendów – dość mocno stawiają na promocję w sieci. Jeśli jednak zdecydowaliby się na 30-sekundowy spot reklamowy w najlepszym czasie reklamowym (tzw. prime time), muszą liczyć się z wydatkiem rzędu nawet 50 tysięcy złotych. Serwisy rzadko decydują na taki ruch, bowiem preferują cykliczne promocje, najlepiej 24 godziny dobę.

I w ten sposób płynnie przechodzimy do portali informacyjnych, z którymi można podpisać umowę o partnerstwo. Publikują one systematycznie raporty walutowe i oczywiście zazwyczaj podawana jest nazwa jednego z kantorów internetowych. E-kantory próbują wyjść na ekspertów, a nie spamerów, którzy pojawiają się na każdej stronie internetowej, nawet tej, która nie ma nic wspólnego z ekonomią i finansami. Ponadto, na wielu portalach można przeczytać artykuły sponsorowane czy wywiady z ekspertami, np. pracownikiem e-kantoru.

Jako kantory internetowe, czują się jak ryba w wodzie właśnie na portalach, rzadziej reklamując się w gazetach, które niestety przeżywają w Polsce głęboki kryzys. Zwłaszcza dzienniki ogólnopolskie. Tak naprawdę jedyny ratunek jest w specjalistycznych magazynach, które uchodzą za opiniotwórcze, więc e-kantory chętnie nawiązują z nimi współpracę.

Kolejne narzędzie to liczne promocje i rabaty, które skutecznie przyciągają Klientów, pod warunkiem, że są umiejętnie wprowadzane. Są nawet specjalne strony, gdzie uzyskacie informacje o wszystkich zniżkach.

Nie można również zapomnieć o wielu dodatkowych funkcjach (np. aplikacje mobilne), powiadomieniach sms-owych, organizację wydarzeń, sponsoringu. Szereg możliwości, z których trzeba korzystać z głową, aby wydatki na promocję nie przerosły przychodów.

Zagraniczne wakacje = karta walutowa?

Wyjazd na zagraniczne wakacje wiąże się z wieloma walutowymi dylematami. Jedni wymieniają pieniądze w stacjonarnym kantorze, jedni korzystają z usług e-kantoru, a jeszcze inni do tego celu używają karty walutowej prepaid, co jest bardzo wygodnym rozwiązaniem, a jednocześnie bardzo prostym oraz bezpiecznym. Już nie musimy nosić banknotów w portfelu, narażając się na kradzież. Wystarczy jedna, klasyczna karta – jaką wkładamy do bankomatu – którą włożymy w bezpieczne miejsce, niedostępne dla potencjalnego złodzieja.

money-256314_960_720

Posiadając kartę walutową, nie musimy się obawiać dodatkowych kosztów przewalutowania w banku. Ponadto, możemy na bieżąco sprawdzać w kantorze, jaki jest stan naszych funduszy. Kontrolujemy wszystkie nasze wydatki, mając dostęp do wszystkich bankomatów i sklepów na całym świecie. Żadnych ograniczeń. Nie musimy szukać na wyjeździe stacjonarnego kantoru, przeliczać kursy, stresować się prowizjami. Wystarczy użyć plastikową kartę i problem z głowy. Dostępna w kilku różnych walutach. A skąd wziąć taką kartę? Już spieszymy z wyjaśnieniem.

Jest wiele takich punktów, gdzie można taką kartą odebrać. Coraz częściej – poza bankami – taką możliwość oferują kantory, choć jeszcze niedawno niewielu z nas słyszało o jej istnieniu.

Globalizacja jednak mocno postępuje, polskie firmy nawiązują międzynarodowe kontrakty, Polacy chętnie wyjeżdżają za granicę, zarówno w celach turystycznych, jak i służbowych. Idealne rozwiązanie dla osób, które nie mają czasu na wypłacanie pieniędzy z kantory. W ten sposób oszczędzamy pieniądze i czas. Wystarczy otworzyć „portfel walutowy”, gdzie doładowujemy środki. Jest w bezpośredni sposób powiązana z kontem walutowym, więc kontrolowanie wydatków jest banalnie proste.

Dlaczego e-kantor jest tańszy od banku?

To że kantor internetowy jest dużo szybszą i wygodniejszą formą wymiany waluty niż transakcja w banku, jest kwestią oczywistą, do której nie trzeba nikogo przekonywać. My jednak chcemy dzisiaj udowodnić, dlaczego jest też tańsza. Najnowsze badania pokazują, że w najlepszym wariancie finansowym, kantor internetowy może być również bardziej atrakcyjny cenowo, co wydaje się być bardziej przekonującym argumentem niż komfort użytkowania. Co ciekawe, dziennikarze z serwisu karencja.com, którzy dokonali odpowiednich wyliczeń, podali, że wymiana waluty w e-kantorze może być tańsza niż w banku nawet 10-krotnie! Wzięli oni pod uwagę średni spread dla kilku walut, aby badania były bardziej wiarygodne. Pod lupę wzięli kurs franka szwajcarskiego, euro, dolara i funta.

economic-1050731_960_720

Dokładając do badania również kantory stacjonarne, wykazali, że w kantorach internetowych spread wynosił zaledwie 0,67%, w tradycyjnych punktach – 1,63%, natomiast w bankach prawie 7%! Skąd takie różnice? Wynikają one przede wszystkim z kosztów, które mogą na co dzień ponosić zarówno placówki bankowe, jak i kantory stacjonarne. Mamy na myśli głównie wynagrodzenia dla pracowników (kasjerzy, ochroniarze, sprzątaczki etc.), rachunki za media, a także dzierżawę budynków. Okazuje się, że w ostatecznym rozrachunku to my – Klienci – ponosimy te wszystkie koszty, które są upychane w mniej atrakcyjnych kursach. Społeczeństwo zaczęło być świadome tak naprawdę dopiero od 2009 roku, kiedy to na rynku – wskutek wejścia w życie ustawy antyspreadowej – zaczęły się pojawiać kolejne kantory internetowe, oferujące dużo atrakcyjniejsze warunki.

Jednak kantory stacjonarne nie padły. Wiele osób obawia się nowej technologii, nie chce dokonywać transakcji w sieci. Natomiast inni zdają sobie sprawę z wielu korzyści, jakie niesie ze sobą korzystanie z usług e-kantoru, ale wymieniają walutę bardzo rzadko, więc uznają, że szkoda im czasu na zakładanie konta w serwisie internetowym. A to tak naprawdę jedynie kilka minut pracy, a zyski – jak zdążyliśmy wcześniej udowodnić – naprawdę spore.

Kantory stacjonarne – w przeciwieństwie do tych internetowych – mają mocno ograniczone pole manewru, jeśli chodzi o pozyskiwanie Klientów, gdyż działają jedynie lokalnie, więc muszą oferować gorsze warunki, aby się utrzymać na rynku.